Strona główna > publicystyka > Puchar Suchara Sucharów? Raczej nie bardzo.

Puchar Suchara Sucharów? Raczej nie bardzo.

Disclaimer: pomiędzy napisaniem a publikacją tego wpisu dowiedziałem się, że Jagoda ‚Ailen’ Jackiewicz, wieloletnia organizatorka m.in. Puchara Mistrza Mistrzów, nie żyje. To wielka strata nie tylko dla jej bliskich i znajomych, ale także dla aktywnego fandomu i wszystkich ludzi którzy dobrze bawili się w organizowanych przez Ailen edycjach PMMa. Przeedytowałem trochę ten post żeby zmniejszyć ilość flamebaitów i narzekania, ale nie jestem pewien czy mi się udało. Szczerze próbowałem.

Konkursy na najlepszego MG regularnie powodują flejmy, narzekanie i inne formy ożywienia w fandomie – zwłaszcza sieciowym (daruję sobie linkowanie dużych ilości przykładów, k? klasyczny fragment to Craven o Burning Empires na forum poltera czy ten tekst). Naturalnie najlepszym celem jest tutaj Puchar Mistrza Mistrzów (Suchara Sucharów, Soku Malinowego, czy jak tam jeszcze go ludzie identyfikują – ja wolę proste PMM, ale to wolny kraj). PMM istnieje najdłużej, i mimo całej litani krytyki – że sędziowie oceniają po znajomości, prowadzi się na pokaz i w jednym określonym stylu, i to nie po to żeby #wyszłafajnahistoriaiwszyscydobrzesiębawili, promowany jest performance MG i handouty, a znajomość różnych gier wśród większości sędziów z roczników ’85 – ’88 sprowadza się do gier polskich i wydanych do 2000 roku (czy coś) – popularność takich konkursów nie gaśnie. A nawet przeciwnie.

Przykłady? PMM ma się całkiem dobrze (jedenaście edycji od 1998) (aczkolwiek nie wiadomo jeszcze nic na temat losów konkursu po śmierci Ailen), na tegorocznym Grojkonie będzie druga edycja konkursu Złote Kości, na toruńskim Coperniconie był Mistrz Twierdzy – nie wiem czy na tegorocznej edycji będą to kontynuować. O ile wiem, na Toporiadzie od dobrych paru lat wybiera się najlepszego MG i najlepszego gracza konwentu (tu zastrzeżenie: nie byłem nigdy na Toporiadzie i nie wiem jak dokładnie wygląda tam konkurs; niżej piszę tylko o tych konkursach, z których zasadami można się zapoznać w sieci).

Przy okazji, jeśli dobrze widzę, konkursy na Grojkonie i Coperniconie sprowadzają się do poprowadzenia jednej sesji (dla przypomnienia – wygranie PMMa wymaga poprowadzenia trzech). Złote Kości mają do tego cały bagaż sposobu grania który regularnie jest krytykowany przy PMMie (indywidualizacja NPCów głosem i mimiką, realizacja scenariusza mającego pasować do każdego systemu, itakdalej). Mistrz Twierdzy z kolei, bardzo restrykcyjne ograniczenia czasu trwania sesji i ilości graczy. Przypuszczam, że poza argumentem poziomu „bo Craven pozwolił wygrać Inkiemu bo Inki jest jego panem fumflem”, wszystkie regularnie podnoszone przeciwko PMM zarzuty równie dobrze, jak nie lepiej, trafiają również w Mistrzów Twierdzy czy Złote Kości.

Co to pokazuje ciekawego?

Po pierwsze, że ludzie którzy jeżdżą na konwenty i je organizują nie przejmują się popularną krytyką tego typu konkursów. Nawet jeśli deklarują (z czym nie spotykałem się zbyt często) że krytyka jest trafna, mechanizmy dziurawe, i tak dalej, nie widać żadnych istotnych zmian w konkursach, i na ogół, przynajmniej wg. mojej wiedzy, nie ma dużych problemów z zebraniem chętnych.

Po drugie, że istnieje target na takie imprezy. Zupełnie się nie dziwię – dla organizatora konwentu to proste i dobre wypełnienie bloku RPGowego i grupa ludzi do prowadzenia prelekcji. Plus od razu wiadomo kogo można ściągać na kolejną edycję imprezy żeby poprowadził warsztaty z odgrywania NPCów czy innego pisania scenariuszy. Dla uczestników konkursu, to okazja do gry we względnie dobrych (jak na konwent) warunkach, odrobina zdrowej rywalizacji i jakieś nagrody. Wreszcie, dla uczestników konwentu szansa na zagranie paru sesji u nowych MG. Same plusy, prawda?

Co od razu prowadzi do trzeciego punktu: najwidoczniej nikt nie przejmuje się urażonymi ego kilku sieciowych celebrytów.  Nie wiem czym to tłumaczyć: bucostwem (e-)fandomu, tym że środowisko sieciowe i konwentowe mają niewiele wspólnych części, bezwładnością sposobu organizacji konwentów i bezmyślnym kopiowaniem sprawdzających sie na przełomie lat ’90/’00 rozwiązań, czy po prostu tym, że blogosfery nie mają do powiedzenia nic istotnego dla ‚konwentowej’ części fandomu. Prywatnie, stawiałbym na to ostatnie. Fakt jest taki: e-fandom nie ma wpływu na to w jaki sposób ludzie bawią się na konwentach. Zgadywałbym, że w ostatecznym rozrachunku ‚konwentowa’ część fandomu wychodzi na tym znacznie lepiej – parę fajnych sesji to chyba jednak lepsza rzecz niż te same flejmy z tymi samymi co zwykle uczestnikami.

Kategorie:publicystyka Tags: , ,
  1. Marzec 8, 2011 o 1:05 am

    Byl jeszcze Puchar Kalessina na Szedariadach. W ogole wydaje mi sie, ze kazdy wiekszy konwent mial swego czasu konkurs na najlepszego MG (cos tez chyba bylo na Krakonie, ale glowy nie dam). Widac taka tradycja.

    A co do wpywow, to ja bym powstawil wrecz teze, ze fandom (e czy nie e) w ogole nie ma wplywu na fandom (e czy nie e) oraz nie-fandom (e czy nie e). Przynajmniej, poki ktos nie przeprowadzi rzetelnych badan. ;)

  2. Paradoks
    Marzec 8, 2011 o 10:50 am

    Ja nie radzę sobie ze współczesną definicją „fandomu”. O ile mniej-więcej czuję czym był „fandom” w latach 80-90 – czyli grupa osób interesujących się – biernie (czytelnicy) lub czynnie (autorzy, publicyści) fantastyką.

    Ale czym jest „fandom” i to, jak rozumiem, obecnie zawężony do getta rpg, dzisiaj – nie czaję.

    Natomiast bliżej tematu, to konkursy na najlepszego mistrza gry przypominają mi konkursy na najlepszego kucharza: z góry wiadomo, co sędziom smakuje najlepiej i mają bardzo jasną wizję tego, jak powinny wyglądać i pachnieć poszczególne potrawy = strata czasu, jeżeli masz inny gust niż oni.

  3. Paradoks
    Marzec 8, 2011 o 12:58 pm

    P.S.

    […] Mistrz Gry, który chce zgarnąć tytuł, przygotowuje się i stara sprostać wymaganiom jurorów, a przeszkodami w tym są gracze […]

    xD

  4. Marzec 8, 2011 o 8:43 pm

    Paradoksie, a skoro juz jestesmy przy konkursach kulinarnych, to rownie dobrze mozna by bylo zrobic reality show o 20 Mistrach gry zamknietych w domu (lub monastyrze), ktorzy musza poprowadzic wybrednym graczom / celebrytom, sesje dziennie. A jak sie sesja posypie to eliminacja. Do tego doszly by sztuczne konfrontacje oraz dramaty miedzy sesjami („Kto ukradl moje kosci?”, „Od ilu lat grasz / jestes w fandomie?”, „Co ty wiesz o cierpieniu na sesji?”, „Kto polamal mi swiece i podarl kotary w sali w ktorej prowadze?”, „Gdzie jest moj soundtrack z Wladcy Pierscieni/Bravehearta, bez niego zadna sesja nie moze byc kompletna!”) Na pewno daloby sie na to znalesc sponsorow, bo koszta produkcji tekiego przedsiewziecia w porowaniu do czegos co ma jakas wartosc jest diablenie niski. Tylko trzeba by to ladnie ubrac, tak aby mozna bylo sprzedac czas reklamowy naiwnym reklamodawcom.

  5. Paradoks
    Marzec 8, 2011 o 10:54 pm

    O rany, teraz dopiero mnie wystraszyłeś… :)

  6. Furiath
    Marzec 9, 2011 o 12:27 pm

    E-fandom nie ma wpływu również na to w jaki sposób ludzie bawią się w domach. :)

    • juliusz
      Marzec 10, 2011 o 1:19 am

      Ja nie grałbym w RPGi od ładnych 4 lat gdyby nie e-fandom (co prawda amerykański, nie polski), więc na moje domowe granie akurat miał wpływ, i to całkiem zauważalny. Za to na konkursy w których uczestniczyłem (Gramy!, PMM) / organizowałem (Gramy!), to z pewnością żadnego :-)

      • Paradoks
        Marzec 10, 2011 o 9:25 am

        A tak z ciekawości, to co w tym fandomie sprawiło, że grasz, a bez niego bys nie grał?

      • juliusz
        Marzec 10, 2011 o 1:22 pm

        Trafiłem przez niego na działające gry i fajne rozwiązania :-) Bez InSpectres i Risusa rzuciłbym RPGi w kąt razem z grami WW.

  7. Paradoks
    Marzec 10, 2011 o 2:10 pm

    No coś w tym jest, jeżeli definiować fandom jako platformę rozpowszechniania gier (i do tego tylko ograniczyć), to całkiem fajna sprawa. Dlatego właśnie pisałem wcześniej o moim problemie z definicją słowa „fandom” – podejrzewam, że kiedy ktoś pisze „fandom” ma na myśli coś więcej niż erpegowe p2p network. :-)

  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: